Idzie człowiek

“Idzie człowiek” – czyli Roman, Wojtek i Dominik. Trójka odważnych pielgrzymów podąży samotnie, każdy inną drogą. Roman pójdzie z Jerozolimy, Wojtek z Fatimy. Dominik wyruszy z Moskwy. W plecaku Biblia, Ikona Chrystusa i Deklaracja Miłości błogosławionego Jana Pawła II podpisana przez wyznawców wielkich religii. W dniu 23.06 zostali rozesłani z Gdańska. Błogosławili franciszkanie. Modlili się w ich intencji także muzułmanie i żydzi.
W kościele franciszkanów w Gdańsku znowu dzieją się rzeczy warte specjalnej uwagi. Świadczy o tytuł, który pojawił się na samym początku? Wędrujący człowiek a może prościej, człowiek idący. Nie po zakupy, nie do pracy, nie na spotkanie… Po co idzie? Do Asyżu, franciszkańskiej stolicy Św. Ojca Franciszka. Mozolnie, uparcie przemierza ponad trzy tysiące kilometrów.

Idzie człowiek czyli Roman, Wojtek i Dominik. Trójka odważnych pielgrzymów, podąży samotnie, każdy inną drogą. Roman wyruszy z Jerozolimy, Wojtek z Fatimy. Dominik wyjdzie z Moskwy. W plecaku Biblia, Ikona Chrystusa i Deklaracja Miłości błogosławionego Jana Pawła II podpisana przez wyznawców wielkich religii. Wiem, że nie wszyscy spakowali do plecaka namiot… Idzie człowiek na spotkanie z Bogiem. W tej wędrówce potrzebna jest wiara a nie doskonały ekwipunek podróżnika. Każdy kilogram bagażu dotkliwie przypomni o sobie w czasie pieszego marszu. Ci młodzi mężczyźni zapragnęli zrobić coś niezwykłego dla Boga. To przecież On, Ten który kocha prawdziwą, inną niż ludzka, miłością. Jemu chcę dziękować każdego dnia za dar nawrócenia, odkąd zaufanie pokładam w Panu… Zaświadczyć o swojej miłości, zadziwić, zaprosić do tego samego innych… Iść w wiecznej wędrówce, która dla każdego trwa teraz, dzisiaj, jutro, za rok, zawsze. Nieść przesłanie w sercu, dojść do celu i nie zapominać o twarzy Drugiego, który czeka tuż obok. Tu, gdzie właśnie jestem, tu gdzie mieszkam, tam, gdzie idę, tam, gdzie dojdę… Idę więc na spotkanie z Bogiem i z samym sobą, idę na spotkanie z Drugim. Chcę zobaczyć twarz Boga i nie umrzeć, chcę zobaczyć swoją twarz i nie zawstydzić się. Chcę zobaczyć w twarzy Drugiego obecnego Zbawiciela. Chcę iść, idę i ufam. Tobie ufam, Jezu. Wiem, że mnie nie zostawisz. Choćbym szedł ciemną doliną. Tej pamiętnej nocy, która zaczęła się o 21.37, (czyli w godzinie odejścia błogosławionego Jana Pawła II) 23 czerwca w kościele Świętej Trójcy pielgrzymi prosili o błogosławieństwo. Czy Wielki papież, który modlił się w Asyżu z wyznawcami różnych religii, patrzył z uśmiechem na to zdarzenie? Zawieszeni gdzieś pomiędzy procesją Bożego Ciała, a nocą Świętego Jana – jak w homilii mówił ojciec Mariusz Fałkowski, prosiliśmy o łaskę na dalszą drogę życia. Nasze życie ma być świadectwem miłości do Boga, i Jego miłości do nas. Wyruszamy na wspólną pielgrzymkę, każdy z nas chce dojść do świętości. Ja chcę, a Ty? Dominik, Wojtek i Roman idą przez ziemię. Są jak widoczny znak powołania, aby podążać własną ścieżką. Ta zbiega się ze ścieżkami innych, w świętym miejscu, gdzie w sercu pewnego młodego człowieka zrodziło się powołanie do świętości. Święty Franciszek czeka na pielgrzymów i na nas. Poucza o tym, co naprawdę jest ważne. Bo po co te ten pośpiech za „niegodziwą mamoną”? Czy zadajesz jeszcze takie pytania? Czy pytasz o to, co jest święte?

Niezwykła ta noc, gdy przedstawiciele religii dawali pielgrzymom swoje błogosławieństwo. Każdy inaczej, każdy w swoim języku, w języku swojej wiary, której Panem i Stwórcą jest Jedyny i Święty Bóg. Bóg każdego człowieka, Żyda i Araba, Tatara, Polaka i Włocha… Noc czuwania przy wystawionym na Ołtarzu Najświętszym Sakramencie, ze śpiewem i adoracją, była nocą pełną obecności żywego Boga. O, dzięki Ci Panie! Wielki i Jedyny Boże, niech Twoje światło nigdy nie zachodzi nad nami.
Magdalena Golon FZŚ